niedziela, 15 września 2013

nie jedz wieczorem bez światel

Dzisiaj było dużo mgły, zimne powietrze, zapach śmierci i zmieniane na zimowe opony mózgowe. Prowadziłam swój rower przez kości umarłych do gry. Nie chce mi się fotografować siebie z tym kalendarzem. Czuje się jakbym się skończyła. myślałam, że czas kiedy zestaw przymiotników przychodzących ludziom na twój widok, zmienia się dopiero po 40. Niestety da się wcześniej. Nie wiem co pisać, wyciągam z kieszeni plan na najbliższe pięć minut- zlizywanie łzy z policzka, obgryzienie skórki z kciuka Publikowanie posta, kolejna bezsenna noc. (to już z tych rzeczy nie planowanych)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz