piątek, 28 maja 2010

sobota, 22 maja 2010










Komuś jeszcze chce się płakać pod gadzałkową
dłonią, na myśl o werandzie?

Pewnie nie.

Dziś odkryłam swój prawiek a także przypomniałam inne czasy.
i że jestem na tym samym slajdzie co płocha zwierzyna i klękającymi w kościele.


niedziela, 16 maja 2010












robię z historii sztuki i wielkość odwodzenia
mnie komputera od wszystkich sensownych działań jest wielka.


Ostatnio była poranna burza, nie wiem co dokładnie fascynuje mnie
w porannych burzach, czy to kwestia osobistego lęku przed nieoczekiwanym
sądem ostatecznym czy przed bezludnym rytmem jaki wybija(deszcz) gdy
ty jeszcze stoisz na krawężniku snu i szosy przedmiotowistości.
(rzeczy sa głupie)ale poranne burze, działają na mnie wręcz demoralizatorsko.
już tłumaczę.
Dlatego że pojechalam do domu nie idąc do szkoły i jeśli powtórzę
te czynność kilka razy stane się kryminalistką.



Brakuje mi ścian. Z drugiej strony...
teraz mogę wspaniałomyślnie przyjąć każdego
w jakimkolwiek momencie ;>



motyl prawdziwy
ja sztuczna

poniedziałek, 10 maja 2010

RE:

Porozumiewamy się postami.
Okej. to mój list w butelce, dla Ciebie.
Poznalam cie, przejzalam,, bo ludzie pierwotni(jak ja), ktorych zmysly sa sprawniejsze od waszych(twoich) rozwazan,po znakach dla Ciebie nieuchwytnych, wszelka prawde
jaka chciales przedemną ukryc.
Ale teraz twoje slowa pokazaly mi do jakiego artykulu swojego kodeksu powinnam
sie odniesc. Nie istniejacego.



dzemik.

sobota, 8 maja 2010




a gdzie pogrzebany został pies który jeździł koleją?



akrylki <3



na mogiłce kuperka wyrosła krzewinka. Ja
będę tundrą, zanim zdążę spakować wszystkie walizki.
Jest nieznośny maj. dzień w dzień.

środa, 5 maja 2010

kolibry i żelatyna

jeśli pozwolić sobie na nieufność można
przynajmniej na chwile zobaczyć prawdziwe
oblicze rzeczy ;>




akryl
60X70 chyba.


czuje się jak zrobiona z przestarzałej żelatyny
ale gdy ostatnio się tak czułam, chciałam
zwrócić na siebie uwagę.
udało się.


Możecie być pewni, że gdy o 16 w zatłoczonym trajtku wypadnie
wam z torby pióro wieczne, wszystkie spojrzenia zwrócą się w waszą stronę.

niedziela, 2 maja 2010

o majowych nocach

A więc słuchaj Panie Pit parker, teraz już wiem, ze nie Ty, tylko dostateczna ilość HELU, potrafi mnie unieść. Ale mam super system. Picie kawy o 7 wieczorem i cała noc dla mnie. Wychodzę przez balkon jak złodziej, zostawiam Ci pieniądze na biurku i idę ze świeczką powtarzać maniakalne słowo co pomaga koordynować ruchy warg.
W takie noce oprócz tego, że bawię się w różne dziwne rzeczy, jem dżem morelowy i wszystkie wyrazy na em oprócz twojego imienia bo nie oznacza nic więcej niż dzwięk kilkubezwartościowychwspomnień w jednym słowie.

klęski głodowe mojej duszy:>






Ale nie poradzę nic na to, że jestem Ci matką, ojcem i Noahem Calhunem.
Jednej rzeczy nie jestem ci w stanie zastąpić. Ale o tym w zaświatach.



Dalej o nocach sztucznie podtrzymywanych przy życiu.

Przeczytałabym przy ich okazji może wszystkie moje nowe książki,
ale nie chcę, żeby mi się tworzył tak jak tobie, na plecach
trwały napis 'alejestemmądra'


Najlepsza w nocy mojej majowej jest kąpiel. Ciało prawie flamiste, wanna
kremowo-perłowa. Jest też trumna. czerwona.
I fajne cienie. Z ciała co z wanny wyszło a jeszcze nie chce do trumny
(trumny potem nie widać wystarczą jej kolory)
WSZYSTKO W TYCH NOCACH JEST PIĘKNE.
Nawet te momenty, gdy myśli się, że mocno zaciśnięte powieki są wstanie
stłumić odgłos spadającego przedmiotu.




małe przyjemności w życiu i święto pracy :










bonus dla kogoś kto potrzebuje teraz dużo siły i wiary w człowieka i w mój uśmiech:*