niedziela, 16 maja 2010












robię z historii sztuki i wielkość odwodzenia
mnie komputera od wszystkich sensownych działań jest wielka.


Ostatnio była poranna burza, nie wiem co dokładnie fascynuje mnie
w porannych burzach, czy to kwestia osobistego lęku przed nieoczekiwanym
sądem ostatecznym czy przed bezludnym rytmem jaki wybija(deszcz) gdy
ty jeszcze stoisz na krawężniku snu i szosy przedmiotowistości.
(rzeczy sa głupie)ale poranne burze, działają na mnie wręcz demoralizatorsko.
już tłumaczę.
Dlatego że pojechalam do domu nie idąc do szkoły i jeśli powtórzę
te czynność kilka razy stane się kryminalistką.



Brakuje mi ścian. Z drugiej strony...
teraz mogę wspaniałomyślnie przyjąć każdego
w jakimkolwiek momencie ;>



motyl prawdziwy
ja sztuczna

1 komentarz: