sobota, 30 stycznia 2010

Nie muszę spać w łóżku z ikei, chleb mogę sobie imitować,
nie gram w totka, nie czekam na darmowe ciastka w marketach,
dokarmiam Lubelskie ptaki musli z biedronki, czasami
jak jestem wkurzona potrafię zjeść paczkę topów za złotych
dziewięćdziesiąt dziewięć. Czasami czeszę włosy w warkocz,
ale tylko wtedy jak jest pełnia księżyca wcześniej, bo
wtedy są bardziej puszyste. No wypisz wymaluj zwyczajne
kurwa życie. I gdzie tu jest ten super hiroł Bóg i jego
magiczne, tęczowe szelki? Nie wiem ja i nie wie ktoś jeszcze.
do Ciebie mówię ukraińcu, przestańmy być nastolatkami z
dylematami hamleta, szukać morza języków liżących dupę świata.
Chciałam żeby moje życie było jak film, pełne
wyszukanych dialogów, ciętych ripost,
złotych plebsowych myśli. Ale nad filmem pracuje
się długo, każdy gest wymodelowany, każdy
dialog zaplanowany. To co powiedziałabym po 20 sekundowym
opóźnieniu byłoby dużo bardziej błyskotliwe
ale jakże sztuczne.O wiele bardziej niż to zdecydowane" NIE "
Film jest wymuskany, a życie spontaniczne. Niczyje życie nie
zasługuje na film. Niczyje życie nie podlega scenarzyście.

niedziela, 24 stycznia 2010

Codziennie, co tydzień, co miesiąc jest tak samo.
Moje życie mogłoby być linijką, idealnie wymierzoną
działką jakiegoś chujowego towaru. Co tydzień wracam tu, na te dwa dni
żeby znowu w niedziele jechać, do tego miasta chujni,
powiatu klapa, przecież pociągi są po to żeby wracać.
By tam zażywać malarstwa, rysunku rzeźby,
z którymi spory nie przychodzą już tak łatwo.

Po mimo tego wszystkiego, czy tu czy tam, sprzedaje ci
moje ostatnie słowa przed snem. Chcę dotknąć tektonicznej kuli
Twoje brzucha, brzegu twojej szyi, przykładać swoją rękę do Twojej
'wiem jestem trochę frajer teraz?'

I jeśli to gra to co ze mną
prowadzisz, to muszę wiedzieć, że znaczę coś więcej niż karty ?

sobota, 23 stycznia 2010

Ty moje kukułcze gniazdo. Chciałabym Ci podrzucić moje
rozczarowanie, moje linie wysokiego napięcia
moje zerwane dachówki.
Najbardziej chciałabym Ci podrzucić moją miłość
do siedmiu grzechów głównych. Może gdybyś je kochał
tak samo jak ja, spowiadałbyś się u tego samego Boga?
Wtedy mielibyśmy szansę się spotkać drugi raz.
Znowu mówię za ckliwie. Zapomniałam że do Ciebie
trzeba mówić normalnie. Najlepiej ustami wydając przy tym dźwięki.




piątek, 22 stycznia 2010

rybie oczy

czekałam na Ciebie,
wiedziałam że przyjdziesz.
A więc usiądź wygodnie i czytaj.










tak, przemiel sobie na hamburgera moje myśli, rozkoszuj się.
To kontynuacja atlantyka. Wszystkie przemiany na hopsiup kończą się
klęską. Ale to co było, zaczyna ze mnie kpić. Mam nadzieje, że jutro
zawstydzi wczoraj. Poza tym, w moim życiu strasznie zimno jest ostatnio.
Stąd Syberia.



a więc tak jak obiecałam - 2010 to odległa planeta, na którą Cię nie wpuszczę.
Dotrzymuję słowa. Zakładam nawet specjalnie nowy elektroniczny zeszyt, widzisz, jak
wyrosłeś, z moich ubrań? Już nie będę leżała jak przykrótkie dżinsy.
Bo co? To miało być takie super? To, że każde z nas może zacząć od nowa?
Tak, tak jak z nami było- pierwszy uśmiech, pierwszy napad szalonego śmiechu,
pierwszy pocałunek,pierwsza nuda, kłótnia, rozstanie,potem drugie, trzecie w końcu
to prawdziwe. TAK SAMO, TYLE ŻE Z KIMŚ INNYM.
To się nazywa.. hm... życie pełne przygód?
gówno. TO życie BEZ PRZYGÓD.
Życie w odcinkach.