siedzę sama o północy w wielkim łóżku i po raz pierwszy w tym układzie
palę cygaretkę w ogole- palę, myślę i składam palce jak do sredniowiecznego pozdrowienia bizantyńskiego. Nie ma już dla mnie kalendarza, są dni bez daty, bez imienia
i tylko staram się ugruntować w sobie świadomość,że każdy dzień to 1440 minut
do wykorzystania. 1440 wspaniałych minut, gdy obudzę się rano.
Trudna to rzecz. rozporządzanie czasem.
środa, 6 listopada 2013
1440
siedzę sama o północy w wielkim łóżku i po raz pierwszy w tym układzie
palę cygaretkę w ogole- palę, myślę i składam palce jak do sredniowiecznego pozdrowienia bizantyńskiego. Nie ma już dla mnie kalendarza, są dni bez daty, bez imienia
i tylko staram się ugruntować w sobie świadomość,że każdy dzień to 1440 minut
do wykorzystania. 1440 wspaniałych minut, gdy obudzę się rano.
Trudna to rzecz. rozporządzanie czasem.
piątek, 11 października 2013
piątek, 4 października 2013
poniedziałek, 30 września 2013
Łikendowaliśmy się tradycyjnie po ślimakowemu.
wychylając głowy z muszli tylko po zakupy.
Troszkę drasnęlam ostrzem twardej mowy
trochę mnie nie lubiłeś, trochę byłeś plecami
a ja wszstko wiedziałam.W nocy, Przytuliłam się do Ciebie
jakbym była lusterkiem które przysuwa się choremu
zeby sprawdzić, czy jeszcze żyje.
Potem pojechałeś każdy do swojego pakowania
i do swoich pożegnań
piłam bardzo dużo kawy
dużo znosiłam ciężkostrawnych myśli
obszar żyznego półksieżyca
pod oczami, zdawał się mieć coraz
większe plony, produkcja znachorskich
myśli, próby podszeptywania czegoś mamie.
Wielkei zdumienie, że dobytek zminimalizować
można do kilku metrów kwadratowych. W tych wszsytkich
rzeczach ze śmeichem się przeglądałam, jak w lsterku.
Ta rzecz mówi o mnie takie rzeczy a ta tamte.
Pierwsz spacer w Krakowie.
Wielka świadomośc, że to teraz ten moment
kiedy życie ma już ramkę a ty tworzysz wnętrze.
Że to jest własnie chwila zalewania
nietypowego owada -
że napełniam powoli sztabkę przełomowej dekady
żywicą wspomnień. Chcę mieć na starość piękną
broszkę. Ze sakrabeuszem.
Pierwsze kroki na uczelni, kursy bhp, gasnąc głos lektora
gorąca sala wykładowa i ruchy szachisto-opiekuńczomatczyne
w celach wyjęcia szkicownika. Struganie paznokciem ołówka
i już można stwierdzić jak wykład strasznie mi się podobał
czekam na Ciebie
28
myślę sobie tak
Bedę dzieckiem macierzy konta
szczęśliwym posiadaczem zniżek
Będę wypowiadać okropne zaklęcia
słowa za które się nienawidzi, a przynajmniej wykręca
twarz, w okropnym grymasie
'wszstko mnie boli' '' nie wyspałam się' 'jestem chora'
'jestem brzydka' ' jestem zmęczona'
musisz sie przygotowac
______________________________________________________________
Przyjechał En, i zaczeło się nasze piękne nowe życie
w mieszkaniu w którym aleggicy na chore meble, dostali by
wstząsów katalitycznch. To nic że życie tu będzie przypominało
żucie trzciny wyrastające ponad inne, nie oszukujmy się trzcina- nie rababar.
Teraz się boję, bo nieludzko szczęśliwe chwile
muszą być zrównoważone nieludzko złymi.
Nadciąga wojsko, dali mi cynk.
Idziemy z En na rynek, będę przy nim spała
piła dużo kawy i wszstko będzie dobrze
a natura od początku dąży ku rozpadowi
jak wszsytko dobrze pójdzie moje atomy
gdy je rozluźni dusza, stworzą coś
ponownie
może tym razem dopisze im szczęście
i faktycznie, będzie to coś pieknego
wtorek, 24 września 2013
wtorek, 17 września 2013
wstałam jakoś lepiej, (może prawą nogą)
popatrzyłam w okno, pomyślałam że miasta
się rozrastają i mamy do siebie coraz bliżej
potem zrobiłam śniadanie, siadłam cała na blacie
(w końcu nikogo nie było i wolno mi)
jadłam bez pośpiechu, patrząc w jeden punkt
i wydaje mi się...tak, tak sobie myślę, że
byłam wtedy uśmiechnięta
niedziela, 15 września 2013
nie jedz wieczorem bez światel
Dzisiaj było dużo mgły, zimne powietrze, zapach śmierci i zmieniane na zimowe
opony mózgowe. Prowadziłam swój rower przez kości umarłych do gry.
Nie chce mi się fotografować siebie z tym kalendarzem. Czuje się jakbym się skończyła.
myślałam, że czas kiedy zestaw przymiotników przychodzących ludziom
na twój widok, zmienia się dopiero po 40. Niestety da się wcześniej.
Nie wiem co pisać, wyciągam z kieszeni plan na najbliższe pięć minut-
zlizywanie łzy z policzka, obgryzienie skórki z kciuka
Publikowanie posta, kolejna bezsenna noc. (to już z tych rzeczy nie planowanych)
sobota, 14 września 2013
Nie umiem podejmować decyzji, za szybko zmieniam zdanie.
Wystarczy popatrzeć na moje nie nadpite nawet herbaty zimne jak
noc listopadowa.
Dlaczego?
Zanim wystygnie już mi się jej odechciewa.
Tak jest ze wszystkim.
ALE MAM MIESZKANIE
PIERWSZA FOTA DO LUSTRA
WSZYSTKIE MAMY PODOBNE BUTY - DOGADAMY SIĘ
SPAŁYŚMY POD MATERACAMI I PIŁYŚMY TATRĘ ZA 1,65, JADŁYŚMY KOREAŃSKIE CUKIERKI
WODĘ SPUSZCZAŁYŚMY RAZ NA NAS TRZY, ŻEBY WYSZŁO TANIEJ, ROZMAWIAŁYŚMY O RZECZACH
MĄDRYCH, ŁADNYCH I SZLACHETNYCH A POTEM STRĄCAŁYŚMY JE Z PIEDESTAŁU RĘKĄ LEKCEWAŻENIA
EH, MOTYLE KIEŁKUJĄ NA MYŚL O PAŹDZIERNIKU.
ale dopiero od dzisiaj.
;*
Deszcz dzisiaj padał a ja bałam się, że Cię zmyje
ze mnie, prawda rozpuszcza się w wodzie.
Do czynszówki na dachu starej kamienicy przykleiłam kartkę
wkrótce pod wpływem deszczu ta kartka rozmoknie i nikt nie dowie się
co było prawdziwą przyczyną tego,
/że się tak bałam
/ że się zmyje.
Gdziekolwiek nie uciekniemy i tak okaże się że
świat istnieje. Ale będziemy chodzić po dachach cegielni,
karmić i łapać gołębie, włóczyć się przez nocne pasaże,
patrzeć jak liście dostają anemii, potem jak śnieg
pięknie pada i błyszczy a potem już tylko leży/ ładnie
wychodzi na zdjęciach ale- wciąż wkurwia,
a potem popatrzymy jak zieleń kurwi się w krzakach
i wrócimy na wschód żeby zapaskudzić sobie skórę brązem.
Będziemy się kłócić, godzić, i inne takie pasjonujące zajęcia będą
nas uśmiercały i uszczęśliwiały na przemian, albo i nawet
równocześnie. Boisz się?
piątek, 13 września 2013
wtorek, 10 września 2013
ten dzień jest wybity z tygodnia.
czuje się... hm, pomyślmy. O.
Jakbym dostała ostrzegawczy strzał
ale solidnie pizdnął mnie w tył mojej głowy!
dobrze, że wieczorem była deska
i otworzył się w głowie lufcik, he-ehe
nie ominełam dwóch dni.
dzięki fotograficznej pamięci posłużę
się retrospekcją.ale to jutro.
jeżeli 5 noc z rzędu okaże się bezsenna
następna notka będzie miała formę eseju
na temat wizyty u psychiatry.
pozdrawiam z doliny junkpaków
sobota, 7 września 2013
piątek, 6 września 2013
Cały dzień malowania i znowu wszystko transparentnie równomiernie jednokolorowe.
OD TYGODNIA gdy siadam przy sztaludze czuje się jak kot zaplątany w palstikowy worek
i tamta dzika rzeka na końcu miasta wzywa mnie do skoku.
Ale mam odwagę tylko na to żeby zejść i zaparzyć sobie herbatę.
ale grunt, że jesteś.
dwie herbaty, które stykają się krawędzią
kubka. to takie proste.
czwartek, 5 września 2013
Wszystko dziś było pięknie dopóki nie stanęłam przy sztaludze.
BIERNE MEDIUM ze mnie, nawet nie -czynne.
porady dla tych co chcą i nie chcą jednocześnie
*za przerwę w pracy której nie rozpocząłeś robi doskonale przestudiowanie składu ciastek maślanych,
*za powód do odpoczynku - wilczy głód tuż po obiedzie.
*spojrzenie w lustro i stwierdzenie że wyglądam jak człowiek o życiu sprawiającym bóle jako ostateczna rezygnacja z kontynuacji wykonywanego zajęcia.
trzeba się wyszaleć, przywrócić pion,
dopóki nie przyjdzie czas
że będzie trzeba codziennie jeść makaron i chodzić powielać
na ksero mądrości których nie ma.
środa, 4 września 2013
Trzeba wrócić do pisania, trzeba wypełnić tą pustkę po ściętych włosach pustkę po latach zakończonych na naście. Ponad to trzeba pisać bo nadal jest się trzeźwym i niechętnym.
Niechęć i trzeźwość powinna być kreatywna. Poza tym dysponuję tycjanowskim odcieniem blondu i być może on ma coś wspólnego z tym pomysłem.
W KAŻDYM RAZIE 3 PIĘTRO FASADY MOJEJ FIZJOGNOMI BĘDZIE CODZIENNIE UWIECZNIANE. MOŻE WYNAJDĄ SPIŻOWE FLAMASTRY I BĘDĘ NIEŚMIERTELNA.
póki co, mam grypę osiemnasty raz w tym roku
póki co, mam grypę osiemnasty raz w tym roku
Subskrybuj:
Posty (Atom)
zawieszam oko
-
-
Addicts of drugs not yet synthesized14 lat temu
Archiwum bloga
-
▼
2013
(14)
- ► października (2)
-
►
września
(11)
- Łikendowaliśmy się tradycyjnie po ślimakowemu. wyc...
- czekam na sznadź pełną szczątków roślin kubki p...
- wstałam jakoś lepiej, (może prawą nogą) popatr...
- nie jedz wieczorem bez światel
- Nie umiem podejmować decyzji, za szybko zmienia...
- sztuka składania znaków w ciagi piękne i sensowne ...
- ten dzień jest wybity z tygodnia. czuje się......
- nie mam teraz czasu na obliczenia, ile nocy rzuci...
- Cały dzień malowania i znowu wszystko transpa...
- Wszystko dziś było pięknie dopóki nie stanęłam ...
- Trzeba wrócić do pisania, trzeba wypełnić tą pustk...





bylam bardzo naiwna myslac, że nie zniekształcajc swojej świadomości metanolem
i nie plącząc kombinatorjnie swojego jęzka uda mi się przeżyć pierwszą noc
w nowym mieszkaniu. W zasadzie bialą noc, która obfitowałam w nowych ludzi, serie zjawisk nie do wyjasnienia













