niedziela, 28 lutego 2010

lodowiec





Topię aktualnie lodowiec zapalniczką.
Nie wiem po co, dlaczego i co zrobię z
tą wodą co z niego wypłynie.
Wiem i tak, że pewnie napiszą nagrobkowo
"tu leżała ta, co milczała gdy inni
frajerzy tępili sobie języki"

piątek, 26 lutego 2010


zrobię z Ciebie szamana zaklinacza deszczu znającego mowę przodków
może kiedyś wytłumaczysz mi kim jestem

czwartek, 25 lutego 2010

(kolaż ssie)


(MISTRZ LISTU ZAMKNIĘTEGO)


PAWEŁ MIAŁ RACJĘ, BYŁO FAJNIE.
ZUPEŁNIE JAK W 1 GIMNAZJUM, KIEDY
PRZEZ MYŚLI SUNĘŁY NAM SAME WAGONY
Z NIEWINNEJ BIAŁEJ PORCELANY.
PAWEŁ PISAŁ LIST DO RASPUTINA
SZYMCIO UKŁADAŁ PUZZLE Z MOJĄ
PODOBIZNĄ, KTÓRE NA KOŃCU OKAZAŁY SIĘ
HYBRYDĄ MNIE I HITLERA.
SS POLECA.

ZUPEŁNIE JAK KIEDYŚ.

wtorek, 23 lutego 2010

W TYM TYGODNIU ODESZŁA DO WIECZNOŚCI MOJA ZŁA PASSA
(i tu składam serdeczne podziękowania, dla płomieniowłosego
szczęścia z gminy Hańsk, oraz całego duchowieństwa, które
zgodnie z moją wolą, napełniło mnie spokojem i doprowadziło
do pełnej jedności )


A OGÓLNIE, TO CISZA SIĘ DZIEJE.
W MIŁOŚCI TAK SAMO-
WODA W USTACH, SEJM NIEMY, TYLKO REJTANA NIE WIDAĆ.
WCHODZĘ DO PUSTEJ WANNY, BIORĘ ZE SOBĄ SŁOICZEK DŻEMU
PORZECZKOWEGO. SZCZYPIE MNIE W JĘZYK. W TAKICH CHWILACH
GŁÓWNIE SIĘ ŻAŁUJE,ULEGAJĄC AURZE TANICH ŁAZIENKOWYCH
PRZEMYŚLEŃ- JA TEŻ ŻAŁUJE, ŻE NIE DOKONAŁAM ABORCJI
TEGO UCZUCIA. POWINNAM ZABIĆ. KTO BY POMYŚLAŁ, ŻE TAKIE
MAŁE MOŻE MIEĆ JUŻ ZĄBKI, KTÓRYMI GRYZIE I PAZNOKIETKI
KTÓRYMI W CHUJ DRAPIE.

EN I KT.

KAŻDY DAJE SIĘ NABRAĆ, NA CIĄŻE UROJONE.

AALE.
miłość, zostawiamy w spokoju, każdy od niej
czegoś chce, a może miłość też ma ochotę
czasem pokazać komuś faka.













byłam szczęśliwa w ostatnich dniach
*bo byłam wodzem
*bo nic nie musiałam
*bo rozmawiałam z tatą
*bo Bóg jest wszędzie, tylko nie w piwnicy
Kowalskiego, bo Kowalski nie ma piwnicy
*bo wieczorny gość wypija mi herbatę
*bo moja dusza wyszła z klęsk głodowych a okres
rekonwalescencji zdrowotnej przebiega pomyślnie
*to co powiedziałam po sekundzie okazało się
tym samym co powiedziałabym po pół godzinnym namyśle
*nie muszę żałować swojego życia i marzyć o jego
powtórce w kolorze
*Podpisałyśmy dni swoimi imionami dzień 23 luty nosi
nazwę ANATOL

piątek, 19 lutego 2010

gdybym był magiem i mógł spełnić Twoje 3 życzenia

Listy do Mikołaja pisałam grzecznościowo z dopiskiem
"oczywiście nie zasłużyłam, ale..". Teraz zmieniam zdanie
myślę, że zasłużyłam na trzy ważne kwestie, więc gdyby
bloger złota rybka, przeczytał przez przypadek mój post to chciałabym





TAKIE BUTY <3
( nie miałam brązowej idealnie kredki z połyskiem, więc musisz sobie wyobrazić, że są brązowe, czarne w sumie też mogą być)




chce nie zjebać tego obrazu i farbę czarną olejną dzisiaj pod poduszką





i ostatnie najważniejsze

wmówić sobie, że jesteś chujowy i że mi nie zależy.

wtorek, 16 lutego 2010

MELDUJĘ POSŁUSZNIE, ŻE ZADANIE
WYKONANE.SPOTKAŁAM SIĘ Z WSZYTSKIMI
WAŻNYMI DUSZAMI, POGADAŁAM Z ANIĄ O
SZCZĘŚLIWYM POŻYCIU MOJEJ MIŁOŚCI I
NIE ROZBECZAŁAM SIĘ GDY USŁYSZAŁAM,
ODPOWIEDŹ KTÓREJ NIE CHCIAŁABYM DOSTAĆ
NA PYTANIE " CO U NIEGO "
PŁACZĄ TACY LUDZIE
JAK GADZAŁA KTÓRA OBŁADOWANA PACZKAMI
WCHODZI NA 3 PIĘTRO !
CZYTAM OGLĄDAM FILMY I MALUJĘ OSIEM
GODZIN DZIENNIE. SPIĘ TRZYNAŚCIE.
CZTERY GODZINY SPĘDZAM W ŁÓŻKU
JEDZĄC, OPOWIADAJĄC SPROŚNE HISTORYJKI
KŁÓCĄC SIĘ I ROZŁADOWUJĄC TELEFON






W CZASIE FERII, DUŻO SIEDZIMY PRZY OKNIE
I DUŻO MYŚLIMY O TYM, ŻE NIE MA BOGA
ALBO, ŻE POROZRZUCALI NAM NIERÓWNO
NAWÓZ POD NOGI.






SIEDZĘ NA DRUTACH TELEGRAFICZNYCH W SNACH.
KOCHAM OSTATNIO PTAKI.
POCAŁOWALIŚMY MEWY W DZIÓB




















MAM TYLE LAT ŻE WZMIANKA O MOIM WIEKU
NIE WYWOŁUJE ŻADNYCH EMOCJI.
JESTEM DOŚĆ WYSOKA DO TEGO, BY UJŻEĆ
GWIAZDE POLARNĄ, I DOSTATECZNIE NISKA
BY PODNIEŚĆ Z ZIEMI MONETĘ.
OTO MÓJ AUTOPORTRET.












DUŻO NAWET CZYTAM, BO JAK CZYTAM TO CZUJE
ŻE TROCHĘ WIĘCEJ WIEM, A JAK WIĘCEJ WIEM
TO MNIEJ CZERPIĄ Z MOJEJ GŁUPOTY
INSPIRACJI NA GŁUPIE HASEŁKA REKLAMOWE
NA BILBORDY WZDŁUŻ SZOS
PISZĘ TEŻ LISTY NA MASZYNIE
NIE OPANOWAŁAM JESZCZE ZNAKÓW
MIĘKKICH.

sobota, 13 lutego 2010

Nie możesz wejść we mnie by schować się przed deszczem.
Słucham Twoich opowieści o mżawce, mokrym śniegu,
trzaskających mrozach- ale nie będę Twoją
chmurką i gdy słońce zajdzie - zniknę ci z oczu

piątek, 12 lutego 2010

To mnie zabija na biologii i ostatnio po 15



czuje że spieprzę te ferie.
dobrze, że mam tego świadomość.



ZNOWU jestem kartonem. Takim rozdartym, z
którego nie da się teraz nawet zrobić schronienia. Czekam na jakiś poważny wstrząs, na skup makulatury albo chociaż na deszcz. Niech będzie mokro.

sobota, 6 lutego 2010





"O, Ludzie, z bielmem potężnym teleskopów na oczach, czego szukacie
wśród złocistych loków gwiazd. Wszy?

A Wy, z bielmem potężnych mikroskopów na oczach, czego szukacie w
głowie wszy? Gwiazd? ..."

Każdy z was może znaleźć wszystko także wśród głowy wszy gwiazdy, albo wśród głowy gwiazd- wszy. Jeśli tylko wejrzy nagimi widzącymi oczyma ciała na zewnątrz i zajrzy bielmem ślepego oka psychiki do wewnątrz, do siebie.




zaczynam przygodę z komikso-rysowaniem
i w dupie mam wasze potencjalne kciuki

co u mnie?

Nic nie wiem i nic nie sądzę. Jestem ostrygą i nie wiadomo czy kiedykolwiek zechce mnie ktoś otworzyć, trzeba mnie najpierw podważyć. Nie czytam, setkom topograficznych
znaków nie przypisuję znaczenia. Nie obciążam moich gestów rolą wyrażania mnie.Nie
chodzę nago, ale nie ubieram się arogancko czy lekceważąco czy adekwatnie do czegokolwiek. Nie jem, ale odżywiam się Brakuje tylko tego, żeby żadne wykrzykniki nie towarzyszyły moim posiłkom.Nie śpię, ale się regeneruje. Trochę we mnie zła
trochę dobra, dolać wody, zamieszać. Jutro znowu miasto otworzy do mnie ręce
ale raczej gestem kpiny.