Znowu się mnie czepia. W ciągu czterech godzin przeznaczonych w Lubelskim
plastyku na malowanie, on sie mnie znowu czepia, ale czepia bez uzasadnienia.
I ja mu mówię, że moje niechlujstwo przekute w pierwotny rytm daje się rozciągać!
No i kawałkować! Jak wata cukrowa. To istny wizualny patchwork, czy pan tego nie widzi?
dupa. ja milczę. kiwam głową, a tak miało nie być.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz