poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Nic nie wiem już o swoim życiu. Prawdopodobnie więcej o nim wiecie niż ja.
Każdy we własnym sosie, z własnym wilkiem w skórze niech sobie wydedukuje
z całych swoich encyklopedycznych notatek o mnie. Że zła, nudna, wystawowo-
sklepowa, płasko-lizakowa, anemiczna. Idźcie sobie potem o tym pogadać
przy pysznej wołowinie z groszkiem, a ci nieco bardziej sakramentalni niech
się poradzą opatrzności,
tak tak, do kościoła nawet nie chodzi!




czuje sie jak jakiś zatłuszczony papier śniadaniowy kurwa.

2 komentarze:

  1. Skoro tak, odbędziemy razem pielgrzymkę do Avalonu? Tam nie ma smiesznych kościołków... Są tylko święte jabłonie i kapłanki ze zgolonymi głowami i odwróconym do góry brzuchem księżycem na czole. :)

    Nie mam mój papierku śniadaniowy z domieszką złota konta na lookbooku, ciężko będzie przepustkę załatwić. Pisz podanie o przyjęcie, chyba, że tam ubłagasz jednego z tych z nerdami na nosie i nogami jak u komara o zaproszenie. :D

    Czemuś w sprawie pleneru się nie odezwała? pisałam... dzwoniłam nawet raz, choć mi to wielki trud zawsze sprawia. Myślałam, że już masz mnie w nosie, albo i dalej hen hen...

    OdpowiedzUsuń
  2. zwykle jest tak że everybody dookoła znają nas lepiej niż siebie i trzeba z tym zyc, bo im nie przegadasz....

    OdpowiedzUsuń